Bohater zawsze płaci rachunek

zupa-rybna-w-odessie-news_-_kopiaBył prawnikiem, dyplomatą i kurierem podziemia. Jego misją było opowiedzenie światu prawdy o zagładzie Żydów. Nikt jednak mu nie uwierzył, bo było to zbyt straszne, nieprawdopodobne i nie było dowodów. Podczas II wojny światowej zamordowano miliony Żydów. A gdyby jednak uwierzyli w ten holokaust? 

Stolik w ekskluzywnej polskiej restauracji w Odessie, gdzie można rozkoszować się spokojnym popołudniem z przyjaciółmi. Tak, w Odessie, bo Polska jest centrum świata ciągnącym się od morza do morza. Jak za starych, dobrych czasów stała się także ponownie spichlerzem Europy. Jeżeli chodzi o wojnę, to: Hitlera zamordowano, Stalin dostał zawału, Niemcy zostały zbombardowane i zapłaciły duże odszkodowania. Wszyscy wszystkich przeprosili. Na świecie zapanowały: pokój i demokracja. Idylla. A to wszystko dzięki jednemu człowiekowi.

Jan Karski. Człowiek, który rozsławił polskie męstwo. Bohater, któremu uratowani od zagłady Żydzi stawiają pomniki. Celebryta, o którym nakręcono setki filmów i który ma własny stolik w restauracji w Odessie. W oparciu o jego przygody tworzone są programy wycieczek: można między innymi pojechać do Wielkiej Brytanii na nartach przez Słowację z nielegalnymi dokumentami w kieszeni, za atrakcję mając ucieczkę przed nazistami.

Czy misja Karskiego miała w ogóle szansę powodzenia? Czy to możliwe, że jedna osoba zdobyła sama wszystkie informacje i podróżowała po całej Europie podczas wojny? Czy Karski na pewno był bohaterem? Co czuł, patrząc na transporty bydlęcymi wagonach, stosy nagich, martwych ciał w getcie i samą śmierć? Przecież, dostawszy się w ręce gestapo, usiłował popełnić samobójstwo, bo bał się, że nie wytrzyma. Zresztą, przecież Amerykanie nie wiedzieli, co się dzieje. Nakręcili w 1942 roku „Casablancę” – nie mogli wiedzieć, bo, w przeciwnym wypadku, przecież zachowaliby się inaczej.

Przy stoliku w barze Przemysław Stippa, jedzący zupę rybną przygotowaną specjalnie na ten wieczór przez szefa kuchni „Incognito”. Eleganckie delektowanie się posiłkiem nie trwa jednak długo. Z pomocą jakichś, chyba czarcich sztuczek, jedna osobowość Przemka goni drugą, aż zaczyna mi się kręcić w głowie. Od narracji klienta restauracji, przez obawy Karskiego, wątpliwości Antykarskiego, po wystudiowany sarkazm pani z biura podróży i ironiczny dystans do nóżek sekretarki Rossevelta, nadekspresyjny wybuch Hitlera i naiwną prawdomówność dziecka. To już nie jedna rola, ale gabinet osobliwości, w którym wątki historyczne przeplatają się z historią alternatywną. Szybkie tempo sprawia, że czasami zacierają się granice między tym co było, a tym, co mogło być.

Wróćmy jeszcze na chwilę do Odessy. Karski musi zapłacić rachunek w restauracji. Jak to? Przecież to TEN Karski. Chyba kelner jest nowy i niedouczony. W dodatku, klient, który okazuje się być wnukiem ocalonego dzięki Karskiemu Żyda mówi, że nie powinno się ingerować w boskie plany, że lepiej byłoby, gdyby jednak nie uwierzyli…
Magdalena Kusa

Barowe sztuki

„Zupa rybna w Odessie”

Autor: Szymon Bogacz

Wykonanie: Przemysław Stippa

Reżyseria: Bartłomiej Miernik

Restauracja Incognito w Lublinie, 29.09.2014 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s