Droga Melpomeno

Droga Melpomeno,janusz_łagodziński

Dawno nie pisałem do Ciebie ale miałem sen dzisiejszej nocy i zapragnąłem podzielić się nim z Tobą. Oczywiście, co częste, śniła mi się scena. Na scenie aktor. Gra przedstawienie „Recydywista” Vonneguta. Gdybyś nie znała, to jest to powieść (wiem – nie Twoja działka) o amerykańskim Piszczyku. Ten aktor na scenie odgrywa monolog z powieści, spędza ostatnią noc w więzieniu, gdzie siedział oczywiście za… niewinność. Jest spakowany, gotowy do wyjścia, ale jakiś taki niespokojny. Po chwili okazuje się, że to nie ten amerykański „Piszczyk” jest niespokojny, tylko aktor. Coś tam mu nie pasuje w świetle. Przerywa przedstawienie. Przeprasza publiczność. Idzie za kulisy. Opieprza inspicjenta. Wraca, zabawia publiczność. Recytuje śmieszne wiersze, obiecuje, że awaria jest już naprawiana, za chwilę zacznie od początku, ale za to perfekcyjnie. Wychodzi jeszcze raz, ale na widownię dochodzi jego podniesiony głos. Coś tu nie gra. Słychać, że każe inspicjentowi po kogoś iść. Potem przychodzi na scenę i znowu coś „ściemnia”. Że już niedługo, że jeszcze chwila. Ale jest miły. Uwodzący. Jednak to wszystko, to tylko mydlenie oczu. Bo wkrótce się okazuje, że to nie awaria świateł, tylko brak ważnych osób na widowni był przyczyną przerwania przedstawienia. Aktor przyznaje się: „Powinienem zachować to w tajemnicy, ale jesteście dla mnie jak rodzina, więc wam powiem. Moje przedstawienie swoją obecnością zgodzili się zaszczycić: jeden z Najwybitniejszych Reżyserów Naszego Kraju oraz Czołowy Recenzent Najważniejszej Gazety”. Aktor namawia publiczność żeby poczekała razem z nim na VIPów. Ponieważ oczekiwanie się przedłuża, wyznaje cały sekret. „Powstaje nowy serial. Robi go Nasz Wybitny Reżyser. Wiadomo, że kiedy on coś bierze na warsztat, to powstaje dzieło z najwyższej półki. Nie jakieś trele-morele z pralni, szpitala czy innej redakcji, ale poważne problemy, dobrze skrojone role dla świetnych aktorów.

Powiem prawdę. Mam ogromne szanse zagrać w tym dziele. Niby nic oficjalnie nie wiadomo, ale poczta pantoflowa działa. A wiadomość jest pewna. Córka reżysera castingu przyjaźni się z córką charakteryzatorki z telewizji. Charakteryzatorka powiedziała o tym, w największej tajemnicy, mojej koleżance – aktorce. Więc wiem, że szukają takiego właśnie aktora jak ja do głównej roli. W średnim wieku, męski ale wrażliwy, inteligentny, dowcipny, sprawny, z doświadczeniem i rzemiosłem aktorskim”. Wkrótce okazuje się, że obaj celebryci mają aktora w… głębokim poważaniu. Sfrustrowany upija się, traci kontakt z publicznością, monologuje sam ze sobą. Jest coraz bardziej szczery. Recenzent okazuje się być skorumpowany, a reżyser ostatni dobry film zrobił dwadzieścia lat temu. Ale krzywda jest coraz większa. „I co na to Sprawiedliwy? Nierychliwy. Van Gogh, Mozart, Einstein, Norwid. Jest nas paru. Wszyscy byli biedni. Kurwa, żaden nie był aktorem! Czyli jestem pierwszy. Oliwa nieżywa,  ale zawsze sprawiedliwa. Że niby wypływa? Gówno też zawsze wypływa. To na czym się oprzeć? Mama mówiła, że jestem królem, a ojciec, że srulem. No to kim jestem? Bul, bul, bul… Bólem?”… „Ale dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotyka? Przestrzegam prawie wszystkich przykazań. Nie jestem gorszy. Więc dlaczego? Czym zasłużyłem na takie wyróżnienie? Czy to jakaś próba? Czy to wynik mojej wielkości, czy raczej małości? A może przeciętności? To przeciętni już niepotrzebni? Co?! Słucham?! To ma być dialog?! To jest monolog, a nie dialog! Dobrze, dobrze. Przecież wiem, że i tak nie doczekam się odpowiedzi. Nie jestem godzien. Też brzydzę się sobą. Też nie chce mi się ze sobą gadać. Nie mam już siły biec. I tak nie nadążę”.

Na koniec aktor zauważa widownię. Wygania ją do domu. „Ale mogło być pięknie, co? Już prawie to miałem. Ale co tam, jeszcze walczymy. Karawana idzie dalej, a ostatnich gryzą psy. Jutro też jest dzień. I na pewno dzień lepszy. Jutro gramy. Tak. Na przekór wszystkiemu, gramy. I zagramy tak, jakby to był spektakl ostatni. Jutro w repertuarze Kurta Vonneguta «Recydywista». Zapraszam. A teraz idźcie do domu. Przepraszam”.

Droga M., czy ten sen jest o mnie? Ktoś ostatnio zasugerował, że stoję w przeciągu.

Pozdrowienia od Twojej siostry Talii, z którą flirtuję trochę (mam nadzieję, że się nie obrazisz) przy „Seksie nocy letniej”. Premiera 29 listopada. Twój na zawsze Janusz Łagodziński.

Zdjęcie w ikonie postu: Janusz Łagodziński; fot. Natalia Giza.

 

Janusz Łagodziński – aktor teatralny, w 1977 roku ukończył Państwową Wyższą Szkołę Filmową, Telewizyjną i Teatralną w Łodzi. Od sezonu 2013/2014 jest aktorem Teatru Osterwy. Laureat I nagrody na Kaliskich Spotkaniach Teatralnych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s