Odyseusz naszych czasów

1922492_10152360726005870_5721884313503616594_n

Marta Ledwoń; fot. Natalia Giza

Zaprezentowany w restauracji Incognito „Lord Bemol” zakończył trwający trzy dni nieoficjalny Pakuła-Fest w Lublinie. Po ostatnim spektaklu „Na końcu łańcucha” w Teatrze im. Juliusza Osterwy oraz „Twardym gnacie…” w Teatrze Starym, bywalcy Barowych sztuk mieli okazję poczuć się jak w amerykańskim filmie i przy stoliku, w miłym towarzystwie, popijając zamówiony napój poznać wariację o współczesnym Odyseuszu.

Inspiracją do napisania utworu były życie i twórczość Jorgosa Skoliasa, prywatnie teścia autora. Mateusz Pakuła pisząc monodram, wykorzystał teksty między innymi Doroty Masłowskiej, Romana Honeta, Fisza oraz Skoliasa. Nie zabrakło również inspiracji zza oceanu: Red Hot Chili Peppers, Laurie Anderson i The Doors. „Lord Bemol” to mieszanka prawdy i fikcji, historii i opowieści, muzyki i literatury, mitologii i popkultury. To utwór, w którym spotykają się Piraci z Karaibów, zombie, Posejdon, samuraje, hobbit Frodo Baggins, a także Batman, Robin, Ridler i Dżoker, a nawet Alf z planety Melmac. Tego wieczoru dla uczestników Barowych sztuk była przygotowana niespodzianka. Mieli oni bowiem możliwość porozmawiania z autorem o powstawaniu utworu i towarzyszących mu inspiracjach, a także o zawodzie dramatopisarza. Następnie najwięksi fani Mateusza Pakuły mogli kupić książki z jego utworami w promocyjnych cenach.

Tytułowy Lord Bemol ma różne przydomki: Człowiek-Bemolka Firestarter, Bemol The Pitbull, Lord Bemol Władca Muzycznych Pierścieni, Loneliness fighter (Pokonywacz samotności). Jednak zanim bohater stał się muzycznym gigantem i życiowym superbohaterem, żył w ponurej i szarej rzeczywistości. Rodzice małego Dżordża (Lorda Bemola) po ucieczce z owładniętej wojną, pięknej i ciepłej Grecji, osiedlili się w kraju nad Wisłą. Niestety nie było to życie usłane różami. Bemol, niczym Odyseusz wędrujący po odległych krainach, trafia do zimnej Polski w ponurych latach 50. Dorasta w groźnych i niebezpiecznych czasach powojennych. Niebo nad jego drugą ojczyzną pokrywają czarne chmury. Mały Dżordż nie ma więc szansy na zobaczenie chociaż jednego promienia słońca. Znajduje jednak substytut. Światłem staje się śpiew i muzyka. Bohater dorasta. Przełamuje schematy otaczającego go szarego betonu i staje się artystą działającym pod prąd. Podobnie jak bohater Odysei, Bemol chce wyrwać się z szarej wyspy, na której spędził dzieciństwo i wrócić do swej Itaki. Przeklęty przez cyklopa Polifema skazany jest na długą tułaczkę zanim osiągnie spokój. Jednak marzenia o Itace – kraju przodków będą powracać i towarzyszyć mu przez całe życie. Bemol, jeszcze nie Lord, stawiając pierwsze kroki w muzycznym światku poznaje swojego odwiecznego wroga, Kasownika. Jak to bywa w historiach o superbohaterach, na ich decydujące starcie widownia będzie musiała poczekać. Tymczasem Dżordż śpiewa dalej: „o wielkiej dziurze w sercu, o samotności i braku miłości – największym ludzkości mordercy”. Tęsknota za Itaką, krainą przodków, widoczna jest w jego utworach, a ojczysty język grecki przewija się przez cały tekst. Jednak dorosłe życie Bemola to nie tylko sztuka. Spotyka miłość, zakłada rodzinę i szczęśliwie zostaje ojcem. Po latach spędzonych pomyślnie i pracowicie, gdy Mały Dżordż jest już Lordem Bemolem, jest gotowy do konfrontacji z Kasownikiem. Jednak czy odwieczny wróg był tym za kogo się podawał? Po starciu z przeciwnikiem nastały dla Lorda czasy spokoju. Pory roku się zmieniają, czas mija, dzieci dorastają. Bemol zostaje szczęśliwym dziadkiem małego Witka. Tak oto kończy się historia Pokonywacza samotności.

Tekst współgra z podkładem muzycznym, który go dopełnia i dynamizuje. Powtórzenia w utworze pełnią funkcję refrenów, które dzielą rozdziały z życia bohatera. Nadają rytm i tworzą z tekstu nie poemat, a pieśń o życiu super-bohatera Lorda Bemola. To nie tylko przerywniki, ale także dające się wyodrębnić samodzielne utwory. Podczas jednego z nich aktorka ma na scenie rekwizyt – tabliczkę z napisanym wersem: „Hej hej heja heja hej hej hej hej heja!”. Tabliczka z refrenem mogła zastąpić wykonawczynię, a także przypomnieć i zachęcić publiczność do wspólnego odczytania tekstu. Nie był to jednak jedyny kontakt z widownią tego wieczoru, ponieważ w Incognito miało miejsce niespodziewane i zapadające w pamięć wydarzenie. Witek, wnuk Jorgosa Skoliasa, spontanicznie dołączył do Marty Ledwoń na scenie. Gdy fikcja łączy się z rzeczywistością, a utwór literacki z prawdziwym życiem słowa powtarzane przez aktorkę: „Who’s the king? Vital Wit, wild Wit” nabrały głębszego znaczenia. Zostaną w pamięci podobnie jak towarzysząca im opowieść o Lordzie Bemolu poszukującym swej mitycznej Itaki.

Luiza Nowak

BAROWE SZTUKI

Mateusz Pakuła

„Lord Bemol”, czytanie performatywne

Wykonanie: Marta Ledwoń

Reżyseria: Bartłomiej Miernik

Produkcja: Marta Szczepaniak

Restauracja „Incognito”, 24.11.2014 roku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s